Zima i ten samochód
Dzisiaj temperatura oscylowała w granicach -10 do -13 stopni. Gdy zobaczyłam swój samochód a raczej starałam się go zobaczyć, bo otulał go śnieg i lód zaczęłam zastanawiać się czy aby na pewno muszę nim jechać. Skrobaczka odmawiała posłuszeństwa. Jedną złamałam, drugą zgubiła- wpadła do studzienki która była tuż obok mojego samochodu. Gdy już udało mi sie odkopać auto, okazało się że nie mogę otworzyć drzwi- przymarzły. Co jeszcze? Nie zapalił. Tu już była furia. Kilka przekleństw, później głębokich wdechów. Piłowanie zapłonu. W głowie myśl- zaraz padnie akumulator. I wreszcie udało się. Później korek przez miasto i na deser - nie mam gdzie zaparkować pod pracą. Miłego dnia. Mój właśnie mnie dobił.
